Dobroć
- Szczegóły
Jestem dobrym Człowiekiem… Co to oznacza, tak naprawdę, gdy pojawia się w naszej przestrzeni? Co znaczy to, że „jestem dobry”? Co znaczy, że ktoś jest dobry…?
Każdy Człowiek, mówiący, że jest dobry, niech określi w stosunku do kogo czy czego jest dobry.
I Ty także – nazwij to i odpowiedz: w jaki sposób jesteś dobry?, jakie masz podejście oraz jakie masz emocje, gdy jesteś – lub wydaje Ci się, że jesteś – dobry? Co Tobą kieruje i jaką masz intencję?
Człowieku, abyś był rozumnym Człowiekiem, zanim powiesz, że jesteś dobry, odpowiedz sam sobie na te pytania. Bo czymże jest dobroć, podszyta interesownością? – pracuję w tym miejscu, bo zarabiam pieniądze; pracuję, bo muszę wyżywić rodzinę. Jestem dobry dla rodziny, bo pracuję – czasem nie mam sił rano wstać do pracy, ale przecież… jestem dobrym Człowiekiem. Nie ma w tym nic złego, tylko że w swej „dobroci”, tak nazywanej, masz oczekiwania, a tego już twoja Dusza nie akceptuje. Chcesz być dobry dla Twojej rodziny? – znajdź pracę, która będzie dla Ciebie rozwojowa, która będzie dla ciebie przyjemnością, a wynikiem ubocznym będą pieniądze; pracę, z której przede wszystkim nie będziesz przynosił do domu – dla swojej rodziny – posypanej lukrem dobroci... frustracji.
A może tak: pomagam innym, kosztem siebie i kosztem swojego życia. Pomagam innym, kosztem swojej rodziny… Pracuję w ośrodku pomocy, do którego przychodzą po zapomogę ci, którzy nie potrafili znaleźć własnej drogi w życiu; pracuję tam czasem po dwanaście, szesnaście godzin na dobę, nie widuję nawet swoich dzieci. Czy jednak, przekornie, nie lepiej, żebyś sam to ujął na przykład tak: mam gdzieś wychowanie i rozwój moich dzieci, nie interesuje mnie ich życie i ich przyszłość, ważne jest natomiast, że pomogę komuś podnieść się z upadku. A czasem, w niedzielę, jak przyjdzie dalsza rodzina lub znajomi na obiad, ktoś zapyta: co słychać…? Twoje milczenie, od dawna będące niczym innym, jak zmęczeniem życiem, przerwą najbliżsi: mama / tata / żona / mąż ciężko pracuje, pomaga innym, to „dobry człowiek”… Czujesz się wtedy doceniony, Twoje ego rośnie: no bo przecież jesteś też przy okazji „dobry” dla swojej własnej rodziny – przynosisz lepszą pensję za nadgodziny...
I na koniec dzisiejszych rozważań, przykład jakże wymowny w dzisiejszym świecie: jesteś zawodowym żołnierzem, za pensję pracujesz dla rządu i wykonujesz zadania na misji wojskowej. Pilnujesz, żeby w regionie dostępu do ropy naftowej nie przejął inny kacyk; może też strzelasz do ludzi broniących swoich tradycji. Ale jesteś dobrym człowiekiem – oddajesz swój żołnierski przydział głodującym dzieciom, spotkanym na pustyni. A po powrocie do kraju pokazujesz znajomym zdjęcia. Zatkałeś już swoją moralną wyrwę...? A co zrobiłeś, by w przyszłości takie misje nie były już na porządku dziennym bogatych krajów?
Oj, Ty „dobry człowieku”, przeanalizuj sobie swoje „rozumne” życie i Twoją dobroć w tym życiu.
PS:
Hm... A kochasz swój samochód, jesteś dla niego dobry? A co takiego dajesz temu autu, oprócz dbania o płyn i naprawy? Dziękujesz mu za to, że Cię bezpiecznie dowozi na miejsce, dziękujesz mu, że służy Tobie i Twojej rodzinie...?
*


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze.