Dusza niesie spokój – cichy, pierwotny, znany od zawsze.

To spokój, który nie walczy, nie szuka, nie goni – po prostu jest.

Nie potrzebuje słów, dowodów, zwycięstw.

Nie musi udowadniać swojej wartości ani świata przekonywać do swojej wartości.

Dusza zna swoją tożsamość, zna Źródło, z którego pochodzi – dlatego milczy z godnością.

 

Człowiek go pamięta, lecz rzadko po niego sięga.

W zgiełku zadań, pośpiechu, porównań, potrzeb i lęków – zapominamy.

Zapominamy, że ten spokój nie jest czymś zewnętrznym.

Nie trzeba go kupić, zdobyć, wymodlić.

On zawsze tam był.

Jak strumień pod powierzchnią.

Jak cisza, która nie odeszła – tylko została przykryta.

 

Teraz jest czas, by się nim upoić.

By nie tylko go poczuć – ale zanurzyć się w nim jak w ciepłej wodzie życia.

By przestać się bać ciszy.

By przestać utożsamiać ruch z wartością.

By pozwolić, by to spokój prowadził, a nie potrzeba kontroli.

Bo to Dusza zna ścieżkę, zanim jeszcze pojawiła się myśl o celu.

 

Jeśli nauczyliśmy się kochać – pokochajmy spokój.

Nie ten pusty, bez treści.

Ale ten pełen obecności, tętniący łagodnością, w której wszystko jest na miejscu.

Pokochajmy spokój, w którym Ciało przestaje walczyć, a zaczyna oddychać.

Spokój, który uzdrawia układ nerwowy, ściąga napięcia z barków, łagodzi wzrok i głos.

 

Bo w nim mieszka Dusza.

Nie w hałasie. Nie w natłoku. Nie w udowadnianiu.

Ale w tej przestrzeni, gdzie Człowiek czuje, że nic nie musi, bo już jest.

 

Dusza nie przemawia językiem świata.

Ona mówi przez spokój.

I kto wejdzie w ten spokój – ten spotka ją naprawdę.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze.

Aktualnie na stronie:

Odwiedza nas 329  gości oraz 0 użytkowników.