Dzień piętnasty maja jest ogłoszony na tej planecie Międzynarodowym Dniem Rodziny.

W okolicznościach tego doniosłego dnia napisałam opowieść i kilka piosenek, które niosą głębokie wartości Pokoju — Pokoju w Człowieku, Pokoju w rodzinie i Pokoju we wszystkich rodzinach we Wszechświecie.

Zapraszam do wysłuchania mojej opowieści.

W małej dolinie, gdzie rzeka szeptała stare opowieści, stał dom o zapachu sosny i pieczonego chleba.

Mieszkała w nim pokojowa rodzina: dziadek, rodzice oraz dwoje dzieci — Lena i Janek.

Ich dom nie był bogaty w złoto, ale tętnił niewidzialnym kapitałem: spokojem i głębokim szacunkiem do siebie nawzajem.

Każdy poranek zaczynał się tutaj bez pośpiechu.

Zamiast budzików domowników budził zapach parzonej przez mamę melisy i miętowego naparu.

Przy wielkim, dębowym stole, który dziadek własnoręcznie wyciosał przed laty, spotykały się trzy pokolenia.

Stół ten miał jedną ważną zasadę — nikt nie siadał do niego z gniewem.

Jeśli rodził się spór, najpierw rozmawiano na ganku, patrząc na horyzont, by zrozumieć emocje i to, co możemy z nimi zrobić, aby Pokój zamieszkał w Człowieku.

— Pamiętajcie — mawiał dziadek, gładząc szorstką dłonią blat — rodzina to nie tylko te same geny. Rodzina to nauka, że nigdy nie będziesz szedł przez burze życia sam.

Pewnego słonecznego popołudnia Janek, biegając za psem, przypadkowo potknął się i uderzył w gliniany wazon.

Była to pamiątka po babci, niezwykle cenna dla mamy.

Wazon roztrzaskał się na drobne kawałki.

W domu zapadła cisza.

Janek osłupiał ze łzami w oczach.

Mama podeszła powoli. Nie podniosła głosu. Usiadła na podłodze, przytuliła syna i zapytała cicho:

— Nic ci się nie stało, kochanie?

— Przepraszam, mamo... zniszczyłem wazon babci — szlochał chłopiec.

Mama odpowiedziała spokojnie:

— Rzeczy można zastąpić, a twój spokój i bezpieczeństwo są bezcenne.

Uśmiechnęła się i pocałowała go w czoło.

Wieczorem cała rodzina usiadła na dywanie. Tata przyniósł specjalny klej i godzina po godzinie wspólnie dopasowywali do siebie elementy.

Wazon nie stał się już idealnie gładki, ale złote linie kleju stworzyły na nim nowy wzór.

Stał się symbolem tego, że błędy można naprawić, a Miłość jest silniejsza niż potknięcia.

W tej rodzinie wartości nie były spisywane na papierze.

Żyły w gestach.
Płynęły z Serca.

Widać je było, gdy tata bez słowa przejmował obowiązki zmęczonej mamy.

Gdy Lena cierpliwie czytała dziadkowi gazetę, bo jego wzrok odmawiał już posłuszeństwa.

Gdy Janek dzielił się z siostrą ostatnią kostką czekolady.

Pokój, który nosili w Sercach, promieniował na całą okolicę.

Sąsiedzi zawsze mogli liczyć na pomoc i dobre słowo dla strapionego.

Ich dom był jak latarnia morska — stały, bezpieczny i pełen ciepła, bez względu na to, jak silne wiatry wiały na zewnątrz.

Z Miłością i Pokojem dla wszystkich rodzin
— Hanii

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze.

Aktualnie na stronie:

Odwiedza nas 123  gości oraz 0 użytkowników.