PRAWDA O CZŁOWIEKU
- Szczegóły
Człowieczek, który przychodzi na ten świat, rodzi się bez strachu, bez nienawiści i bez chęci dominacji nad drugim Człowiekiem. Przychodzi jako pokojowa, świetlista, pełna Miłości Istota. Przychodzi z otwartym sercem, aby zachwycać się życiem, kochać i poznawać piękno Stworzenia.
Patrzy na drzewa i widzi cud. Patrzy na niebo i widzi cud. Patrzy na drugiego Człowieka i widzi cud, bo jeszcze pamięta. Pamięta, że jest częścią wielkiego Stworzenia. Pamięta, że został powołany do życia przez Stwórcę. Pamięta, że jego prawdziwą Naturą jest Miłość.
Lecz później trafia do świata, który sam o tym zapomniał. Świata, który mierzy wszystko liczbami, waży wartość Człowieka osiągnięciami i częściej pyta: „Co potrafisz?” niż: „Kim jesteś?”. Świata, który zna cenę wielu rzeczy, lecz coraz rzadziej rozumie ich wartość.
I wtedy zaczyna się proces oddalania Człowieka od samego siebie. Mówi mu się, że jest za słaby, niewystarczający, że musi zasłużyć na szacunek i Miłość, spełniać oczekiwania innych oraz być takim, jakim chcą go widzieć inni. I Człowiek zaczyna wierzyć. Oddaje swoją wartość w ręce obcych opinii, swoją godność w ręce ocen, a swoje serce w ręce lęku.
Aż pewnego dnia patrzy w lustro i już zapomniał, kim jest. Zna swoje nazwisko, numer i obowiązki, ale nie zna siebie. Nie zna własnej Duszy, nie słyszy własnego serca i nie pamięta już, że jest czymś więcej niż rolą, którą odgrywa.
I właśnie wtedy pojawia się cierpienie. Nie dlatego, że Człowiek jest zły. Nie dlatego, że Stwórca go opuścił. Lecz dlatego, że oddalił się od prawdy o sobie.
Bo żadna Dusza nie została stworzona po to, aby żyć w pogardzie do samej siebie. Żadna Dusza nie została stworzona po to, aby całe życie udowadniać swoją wartość. Żadna Dusza nie została stworzona po to, aby być narzędziem cudzych ambicji.
I wtedy przychodzi dzień. Dla jednych wcześniej, dla innych później. Czasem przez łzy, samotność albo ból. A czasem przez cichy szept serca. Dzień, w którym Człowiek zatrzymuje się naprawdę i zaczyna słuchać — nie świata, nie tłumu, nie hałasu, lecz siebie.
Wtedy odkrywa coś niezwykłego: przez cały czas szukał na zewnątrz tego, co było w nim od początku. Odkrywa, że w jego sercu mieszka Pokój, że w jego sercu mieszka Miłość, że w jego sercu mieszka Stwórca.
I nagle wszystko zaczyna się zmieniać. Nie dlatego, że zmienił się świat, lecz dlatego, że Człowiek przypomniał sobie, kim jest. Przypomniał sobie, że nie jest numerem, własnością żadnego systemu, przypadkiem ani błędem. Nie jest Istotą stworzoną do strachu.
Jest żywym cudem. Jest świetlistą Istotą. Jest dzieckiem Stwórcy.
A kiedy Człowiek naprawdę to poczuje, przestaje walczyć o swoje materialne istnienie. Zaczyna żyć, kochać, rozumieć i budować Pokój. Nie dlatego, że ktoś mu kazał, lecz dlatego, że Pokój jest jego Naturą. Miłość jest jego Naturą. Dobro jest jego Naturą.
I wtedy zaczyna się prawdziwa wolność. Nie wolność dana przez ludzi. Nie wolność zapisana na papierze. Lecz wolność zapisana w sercu Człowieka, który przypomniał sobie prawdę o sobie.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze.