Świat materii lubi euforię, jest jego szczególną oblubienicą i często korzysta z jej skrajnych stanów, gdy wchodzi na przykład w mocną relację ze smutkiem.

Świat duchowy nie korzysta ze skrajnych emocji.

Świat materii euforią nagradza nas na krótko, omamia nas czymś na chwilę, co w dłuższym czasie nie ma racji bytu. Bo ile będziesz się cieszył z czegoś, co daje Ci tak zwane „szczęście”? – tylko przez chwilę. To uczucie nic nie wnosi do naszego rozwoju. To uczucie chwili i nic nie wnosi do wiecznego życia Duszy. Dusza potrzebuje cały czas kontaktu z pokojem, miłością, spokojem i pokorą. To one karmią cały czas naszą Duszę, a nie chwilowe zadowolenie chciejstwa.

Podam realny przykład. Wychodzimy z pracy, cieszymy się, że dostaliśmy podwyżkę, tak dużą, że jesteśmy nie tak w radości, co dosłownie w radości euforycznej. I na naszych oczach samochód potrąca dziecko, tuż obok nas… I w tym momencie mija wyniesiona z pracy euforia, a zaczyna się stan głębokiego smutku. Podbiegamy do dziecka, nie rusza się, jesteśmy w wielkim smutku.

Chodzimy z tym smutkiem przez kilka dni, po czym z gazety dowiadujemy się, że dziecko wyszło ze szpitala z otarciami, lecz poza tym wszystko dobrze i znowu czujemy zadowolenie i radość. Daliśmy przez ten czas emocjonalną „jazdę bez trzymanki” naszym komórkom. One potrzebują spokoju, a nie „jazdy bez trzymanki”. Zastanów się, Człowieku, co sobie robisz sam. I zmień swoje podejście, a skończy się euforia przeplatana smutkiem. Od takich praktyk stal pęka, a co dopiero krucha komórka...

Pytasz skąd choroba – czyż nie z tego?

 

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze.

Aktualnie na stronie:

Odwiedza nas 403  gości oraz 0 użytkowników.